Uwielbiam lato.

Mało tego, kocham lato! (bo kto go nie kocha?) Do grudnia wytrzymuję bez nastrojów maniakalno-depresyjnych ponieważ cieszę się najpierw na jesienne grzybobrania, potem na białe święta z ruskimi pierogam no i na cynamonowe ciasteczka i choinkę. Czar jednak pryska w momencie, kiedy jesienią po grzybach ani śladu a śnieg występuje jedynie w formie ciapy…brrrry. Wtedy nawet ciasteczka cynamonowe nie są w stanie powstrzymać mojej tęsknoty za słońcem.

No to pakujemy walizki i lecimy tam, gdzie kolor nieba jest zawsze niebieski!

Plaza Esmeralda Fuerteventura

Podroż do ciepłych krajów w okresie zimy europejskiej to dla mnie zawsze takie małe „czary mary”. Wyjeżdżając z domu na lotnisko cala moja rodzina ubrana jest  „na cebulę”. Za oknem termometr wskazuje -15 ºC. Na nogach mamy ciepłe, wełniane skarpety od babci Krysi i grube kozaki. Po czterech magicznych godzinach lotu z – 15ºC robi się +25ºC i kozaki zamieniamy na klapki.

Najbardziej uwielbiam moment wyjścia z samolotu, kiedy ciepłe powietrze uderza w twarz. Chce mi się krzyczeć: lato, lato! Ewidentnie czuję wzrost poziomu  serotoniny i mam niezmierną ochotę uczynić to, co czynił zawsze nasz św. pamięci Papież tzn. ucałować ojczystą ziemię. Nigdy jednak nie całuję bo zawsze za dużo gapiów, no i ziemia też „obca” więc pozostaje jedynie na chęci i zamianie kozaków na klapki 🙂 Powracając jednak do sedna sprawy…

Fuerteventura! I love you!

Fuerteventura zawdzięcza swoja nazwę silnym wiatrom (hiszp. fuerte – silny, viento – wieje) i mimo, że rzeczywiście często i mocno na niej wieje, to jest jedną z moich ulubionych wysp.

Dlaczego właśnie ta a nie inna?

10 powodów dlaczego kocham Fuerte.

1. Lato zimą.
Pierwszy z powodów to możliwość spędzenia słonecznych wakacji zimą.  Atlantyk w miesiącach zimowych wprawdzie do najcieplejszych nie należy (21ºC) ale jak dla mnie przepiękne krajobrazy i codzienna dawka witaminy D w promieniach słonecznych to wystarczający rewanż .

Każdy, kto stroni od nawału turystów i kocha spacery po pół dzikich plażach będzie na Fuerte szczęśliwy. Dla tych co lubią ustronne miejsca, polecam Hotel Sentido H10 Playa Esmeralda. Położony jest on na obrzeżach miejscowości Costa Calma, bezpośrednio przy plaży z cudownym widokiem na Ocean Atlantycki.

Zobaczcie sami!

widok z Sentido H10 Playa Esmeralda

playa esmeralda

sotavento

Plza Esmeralda Fuerteventura

2. Atrakcje dla dużych i małych.

Gdzie jechać i co warto zobaczyć na wyspie? Poniżej kilka propozycji.

  • Punkt widokowy Mirador Morro Velosa. Można podziwiać przepiękną panoramę wyspy. (dojazd wąskimi, krętymi drogami)

Mirador Morro Velosa

  • Park Natury. Wydmy i piaszczysta plaża w Dunas de Corralejo.

Park natury Dunas de Corralejo

  • Oasis Park czyli Zoo i ogród botaniczny. (dzieci od wieku 7 lat mają możliwość popływania z morsami) park znajduje się niedaleko miejscowości Costa Calma) Poniższy film pochodzi ze internetowej strony Parku Oasis.

  • Wiewióry czyli berberyjki marokańskie. Jeżeli jedziesz z dziećmi, to te będą na pewno pod wrażeniem, gdyż wiewióry są wszędzie i jedzą ”z ręki”. Niby to fajne i miłe ale jak się tak naprawdę człowiek zastanowi (i poczyta) to karmienie stworów na wyspie niesie ze sobą więcej szkody niż korzyści. Dokarmiania zwierzaków zaburza bowiem naturalny ekosystem wyspy, gdyż beberyjki rozmnażają się w nienaturalnym tempie (i w nad-populacji) pożerają wszystko co zielone.

Wiewiórki Fuerteventura

Wiewiórka Fuerteventura

  • Betancuria – dolina otoczona górami, była stolica wyspy. W miejscowości znajduje się Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne. W ”zielonej” kafejce przy Casa Santa Maria można poczuć się jak w buszu i wypić smaczne Barraquito!

Betancuria Fuerteventura

Betancuria Fuerte

betancuria

  • Plaża Cofete. Rozciągająca się na 6 km piękna plaża, która jest położona na zachodnim wybrzeżu półwyspu Jandia. W tym miejscu kłaniam się po pas i dziękuję przesympatycznej parce blogerów z Mama said by cool za udostępnienie przepięknych fotek z plażą Cofete. (Ps. Mama said be cool…uwielbiam Was i waszego bloga)

mama said by coll

Plaża Cofete

  • Plaża Sotavento, położona niedaleko od Costa Calma i  hotelu, w którym byliśmy. Moza spacerować tam godzinami. Przy plaży znajduje się również Centrum surfingowe Rene Egli i hotel Melia Gorriones.

plaża Sotavento Fuerteventura

3.Fuerteventura to wiatr w żaglach.

Fuerte jest jedna z ulubionych wysp wszystkich miłośników sportów wodnych jak Kitesurfing czy Windsurfing. Dla wszystkich zainteresowanych podaję dwa adresy renomowanych ośrodków surfingowych.

  • Pierwszy, to profesjonalny ośrodek szkoleniowy pana, który nazywa się Rene Egli. Ośrodek znajduje się na południu wyspy (15 minut spacerkiem od hotelu, w którym byliśmy), przy pięknej, rozciągającej się na kilometry plaży Sotavento. (www.rene-egli.com)

  • drugi ośrodek, położony na północnej części wyspy, znalazłam podczas surfowania w internecie. (www.freshsurf.de ) W miejscowości El Cotillo jeszcze nie byłam ale muszę przyznać, że wygląda dość zachęcająco. Poniżej, również krótki filmik prezentujący ośrodek.

 

4.Barraquito. 

Fuerteventura to również niepowtarzalny smak Barraquito. Przysłowiowe niebo w gębie 🙂 Barraquito to nic innego jak kawa ale jaka kawa! W jej skład wchodzi: skondensowane mleko, espresso, pianka z mleka i hiszpanki likier 43. Polecam!

Kawa Barraquito

 

5.Dżem z kaktusa.

Kontynuując temat kuchni nie można zapomnieć również o dżemie z kaktusa a dokładniej dżemie z owoców opuncji. W towarzystwie koziego sera stanowi niezapomniane doznania erotyczne tfu… kulinarne oczywiście. Można go kupić w różnych wersjach tzn. opuncja z pomarańczą, opuncja z bananem itd. Idealnie nadaje się jako wakacyjny prezent dla rodziny, znajomych lub sąsiadki, która podczas naszej nieobecności podlewała nam kwiatki. Moje koleżanki z pracy zjadły dżem w jeden dzień 🙂 Nie zdążyłam nawet zrobić zdjęcia słoiczka więc dziękuję Hannie z Projekt Gesund leben.

Dżem z opuncji

6.Miód kanaryjski.

Skoro jesteśmy przy kuchni to warto wspomnieć o miodzie kanaryjskim. Nie pochodzi on wprawdzie bezpośrednio z Fuerteventury (lecz np. z sąsiedniej La Palmy) ale mimo wszystko warto go spróbować (tego ciemniejszego z kasztanowca) ponieważ ma całkiem inny (korzenny) smak niż tradycyjny miód wielokwiatowy.

Miód kanaryjski

7. Fuerteventura to przepyszna kuchnia.

Są w niej wpływy nie tylko kuchni hiszpańskiej ale i południowo-amerykańskiej jak i północno-afrykańskiej. Miłośnicy czosnku, ryb, owoców morza i ziemniaków będą na wyspie szczęśliwi. Do typowych kanaryjskich potraw nalazatu tzw. papas arrugadas, ziemniaki gotowane w bardzo stężonym roztworze soli morskiej, które sapodawane jako dodatek do dań lub jako przekąska z aromatycznymi sosami. Podstawowym sosem na wyspie jest tzw. mojo, który jadłam prawie do każdego posiłku 🙂 I love mojo! Zwłaszcza to zielone.

kuchnia kanaryjska

8. Kozi ser. 

No i właśnie jeszcze obowiązkowo kozi ser. Kupić nie tylko dla siebie ale i dla sąsiadki. Ci wszyscy, którzy nie lubią sera koziego i myślą sobie teraz ble, zapewniam, że też nie jestem jego fanka, ale ten na Fuerte to zupełnie inna bajka. Naprawdę warto spróbować. Ja przywiozłam do domu z wakacji dwa opakowania i żałowałam potem, że tylko dwa. Wchodzi dobrze z dżemem a jeszcze lepiej z białym winem.
kozi ser

9. Aloes.

Fuerteventura słynie z uprawy aloesu. Ten, jak wiadomo nadaje się nie tylko do picia (w celach zdrowotnych) ale przede wszystkim sprawdza się w kosmetyce. Ja, jako fanka kosmetyki naturalnej sceptycznie podchodzę do gotowych produktów kosmetycznych, zawierających aloes, gdyż większość z nich konserwowana jest chemicznymi składnikami. Osobiście używam aloes ”prosto z liścia na twarz” lub dodaję zmiksowany żel do własnoręcznie przygotowanego kremu. Na Fuerteventurze kupiłam parę sadzonek i hoduje w doniczkach.
aloe vera
10. Wodecki i „Chałupy welcome to”. 

W tym miejscu to może nie do końca zachęta a fakt, o którym warto wspomnieć. Fuerteventura to wyspa, która uwielbiają golasy, zwłaszcza ci po 60ce. 🙂 Przyznam szczerze, że mi osobiście gołe tyłki rencistów nie przeszkadzają ale ostrzegam, że jak ktoś jest bardziej wrażliwy ”estetycznie” to może lepiej niech się wybierze na jedną z sąsiednich wysp niż ma się złościć przez całe wakacje z powodu gołych pup 🙂

naturysci Fuerteventura

No to kiedy spotykamy się na Fuerte?

Jak by kto pytał, to ja opalam się w gatkach 🙂

Wydrukuj przepis