Jeśli myślą, żem umarła, to się mylą 🙂 Wprawdzie przeprowadzka połączona z sesją egzaminacyjną graniczyła ze stanem śmierci klinicznej, to mimo wszystko dałam (tzn…daliśmy) radę i wszystko się pomyślnie skończyło.

I tak oto od lipca jesteśmy szczęśliwymi mieszkańcami uroczej, bawarskiej wioski.

zycie na wsi

Można by powiedzieć, że „wieśniakiem” to ja zawsze byłam. Nie podążam bowiem za modą, nie mam torebki Michael Kors, biżuterii Pandory, a w mojej szafie nie znajduje się ani jedna para butów na obcasie (o szpilkach nawet nie wspomnę) Jednak bycie wieśniakiem nabrało od niedawna jeszcze głębszego znaczenia!

Sprawa wygląda tak. Wprowadziliśmy się do gospodarstwa, którego inwentarz obejmuje kury, kaczki, jedną perliczkę, trzynaście szwajcarskich owiec, dwa koty i psa. Do tego myster mąż przewiózł część swojej pasieki, tak więc podejrzewam, że wkrótce napiszę książkę o tym jak prowadzić samowystarczalne życie na wsi 🙂 Sąsiedzi z naprzeciwka hodują krowy i zajmują się produkcją serów, także do samowystarczalności niewiele nam brakuje.

samowystarczalnośćMieszkanie duże. Mamy pięć pokoi. Najbardziej rajcuje mnie jednak nie ilość pokoi, ale duuuża kuchnia z piecem na drewno, który jest połączony przez ścianę z piecem kaflowym w pokoju gościnnym. I w jednym, i w drugim jestem zakochana po uszy. Z racji wypieku chleba hajcowałam już niejednokrotnie latem przy 30Cº.

Co do inwentarza to część kur w gospodarstwie jest specjalną odmianą niosek, od których jajka są….turkusowe. Są tak piękne, że zachwycam się za każdym razem wyciągając je z gniazd. Również dziecko oszalało na punkcie kur. Gada z nimi, trenuje (podskakują wzwyż by dostać smakołyk), karmi je z ręki, a jak idzie rzucić odpadki na kompost to biegną za nią sprintem, jak za gwiazdą muzyki pop.

Soplicowo

Ja zarywam nocki szukając na wirtualnym pchlim targu staroci i dekoracji pasujących do wystroju domu „wieśniaczki”. Mamy już oryginalny bawarski stół w kuchni, stare, ręcznie malowane kanki do mleka (jutro jadę po kolejną ;-)), zabytkowy kufer z 1860 roku, lustro i lampy z ludowymi malunkami. Na ścianie wiszą majestatycznie dwie pary starych grabi do siana. Aktualnie poszukuję jeszcze starej drewnianej szafy zdobionej ręcznymi malunkami.

dekoracje

Na co dzień mam z każdego okna sielskie widoki. Z jednej strony soczyste, zielone łąki i krzewy dzikiego bzu, z drugiej strony jabłonki z zaglądającymi do okien jabłkami. W ogrodzie rosną już truskawki, koper i dymka siedmiolatka. Będzie jak w Soplicowie w ogródku Zosi. Do tego świeże jajka, własny miód i lasy pełne grzybów w zasięgu ręki.

Czego mi więc jeszcze do szczęścia potrzeba???

Chyba tylko stylowych kaloszy od Michael Kors. 🙂 Nawet takie widziałam. Za jedyne 150€ i to w dodatku krótkie, ale na szczęście jeszcze nie do końca zwariowałam. 😉

Pozdrawiam!

pasieka

wiejskie kwiaty

Wydrukuj przepis